Prawdziwa cena pracownika
Gdy rozmawiamy o pracy najemnej, to najczęściej zamykamy się w podawaniu stawek godzinowych. Dyskutujemy o ich spadkach, wzrostach (o tych drugich raczej częściej), o płacowych oczekiwaniach Ukraińców, o porzucaniu pracy za złotówkę podwyżki przez sąsiada itp. Cały czas tematem jest cena pracy.
Jednak poza ceną godziny pracy zatrudnianie ludzi wiąże się też z innymi kosztami, o których dość rzadko mówimy, ale one istnieją, są realne i niezbędne. Nie, nie mówię tutaj o kosztach ubezpieczenia pracownika w KRUS-ie. Mam na myśli wszystkie inne wydatki, jakie musimy ponieść, aby zatrudniać pracownika, a te są niemałe!
Do legendy przechodzą wartości zużycia prądu przez Ukraińców. Pewni plantatorzy borówki opowiadali mi, jak ich pracownicy podczas zbiorów potrafili włączyć grzejniki, aby pranie lepiej doschło – choć na dworze było 30 stopni w cieniu. W ogóle temat pożądanego przez Ukraińców ciepła jest wręcz legendarny. Prawie każdy pracodawca zżyma się na okropnie wysoką temperaturę w ich pomieszczeniach, pomieszaną z ultrawysoką wilgotnością oraz zapachem przepoconych ubrań. Do tego za nic w świecie nie wolno otworzyć okna, aby przewietrzyć pomieszczenie, bo będzie je trzeba ponownie nagrzewać.
Pracownikom dostęp do elektryczności zapewnić musimy, muszą też mieć bieżącą wodę czy nawet pralkę. No właśnie – pralka. Prawie każdy indagowany pracodawca opowiada, że pracownicy potrafią prać codziennie, do tego każdy osobno swoje rzeczy. Nawet jeśli ubrań jest zaledwie trzy sztuki, to i tak każdy będzie prał sam, bo każdy ma swoje pudełko proszku i potem mają problem z rozliczeniem się. Najlepszym rozwiązaniem jest więc pralka na monety – gdy każdy musi zapłacić za swoje pranie, wówczas nagle każdemu wystarcza jedno pranie na dwa tygodnie.
Tylko że to jest XXI wiek, a nie XIX, i my tym ludziom dostęp do pralki zapewnić musimy. Musimy więc ponieść koszt jej zakupu i eksploatacji przez naszych pracowników. Ludzie muszą też mieć możliwość umycia się – i tutaj również pracownicy potrafią dość swobodnie podchodzić do gospodarki wodą. Do tego musimy nabyć dla nich jakąś kuchnię, zlew i lodówkę, aby mogli sobie coś ugotować i przechować kupioną żywność. Wszystko to kosztuje – zarówno zakup tych sprzętów, jak i ich późniejsza eksploatacja.
Wyposażyć też trzeba pomieszczenia sypialniane – musimy mieć łóżka, jakieś szafki na odzież i rzeczy osobiste, kilka kompletów pościeli, kołder i poduszek. Pamiętam, jak 20 lat temu przyjeżdżający Ukraińcy spali po garażach, na łóżkach zrobionych z desek rzuconych na skrzynki. Dziś to jest zupełnie nierealne – pracownicy, którzy widzą takie warunki, zawracają na pięcie, wsiadają do busika i jadą dalej.
Na koniec jeszcze kwestia porządku i trwałości tego wszystkiego, co oni od nas dostają. Zatrudniając od wielu lat ludzi, mogę na palcach jednej ręki policzyć tych, którzy potrafili zostawić po sobie porządek i troszczyć się na co dzień o powierzony sprzęt. Zdecydowana większość nie szanuje niczego, bo są tu tylko na chwilę i zaraz wyjadą.
To nie jest zbiór pretensji wobec Ukraińców, tylko potrzeba ukazania, że koszt 18 zł/h to nie jest jedyny i prawdziwy koszt zatrudniania pracownika. Prawdziwe wartości są dużo wyższe, tylko umykają nam, bo nie wliczamy ich do bezpośrednich wypłat. Ale one są – i prędzej czy później musimy je ponieść.
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Zagrożenie ze strony szkodliwych motyli – aktualna strategia ochrony
- Gorący i burzowy tydzień. Temperatury do 35°C
- Studnie rolnicze do legalizacji? Czas na uproszczenie przepisów wodnych
- Koniec z „wojnami cenowymi”? Rząd zapowiada działania wobec sieci handlowych
- Stres termiczny: jak schłodzić rośliny i przyspieszyć fotosyntezę?
- UE zwiększa środki dla Polski. Rolnictwo z większym finansowaniem
- Upały i burze nadciągają do Polski. IMGW ostrzega przed dynamiczną pogodą


Komentarze
Kaczyńscy i jego przydupasy też się ładnie uwłaszczyli na majątku PRL ,trzeba tylko zdjąc klapki z oczu to się wszystkiego dowie
Jarosław Kaczyński był szefem Kancelarii Prezydenta od od 22 grudnia 1990 roku do 31 października 1991 roku. Lech Kaczyński od 12 marca 1991 do 31 października 1991 zajmował stanowisko ministra stanu do spraw bezpieczeństwa, nadzorującego pracę Biura Bezpieczeństwa Narodowego.
Razem rządzili i o wszystkim decydowali
Gabriel Janowski ciekawie opowiada jak wtedy prywatyzowali. To ciekawe. Ale pokazuje jak Bolek był podły i gamoniowaty. Głupszy od Łukaszenki.
Nie wiem co powiedział Kaczyński ale tak jak Wałęsa rządził to było skurwysyństwo. Pojęcia o gospodarce nie miał. Żydami się obstawił, I handlowali Polskę. Fabrykę papieru w Kostrzynie sprzedali za 80 zł podczas kiedy jej wycena kosztowała pół miliona.
Bolek w drugiej kadencji dostał zaledwie 0,9 % poparcia. Tak go ludzie ocenili jak był prezydentem pierwszej kadencji to w drugiej go zmasakrowali. Do dziś się z t,m nie pogodził, I Kaczyński stał się największym wrogiem. A jeśli tak, to Kaczyński ujawnił że Bolek był Judaszem.
Przecież to Kaczyńscy po rozpadzie komuny też mieli wiele do powiedzenia teraz się tego wypierają,ale sam Jarek się przyznał,że to on zrobił Wałęse prezydentem to świadczy jaką on miał wtedy władzę
Chciałem napisać to że nie ma już Unii Wolności Balcerowicza to świadczy jak byli podli.
Pieprzysz. To za 10 godzin nie 8. 20 % inflacj. Dzień pracy starczało na 20 L benzyny.
To tak jak dziś 1500 zł na miesiąc.
Spróbuj utrzymać rodzinę i samochód za 1500 zł. Gamoń z ciebie a nie baor.
To miałes 1000zł na miesiąc jak na tamte czasy to normalna pensja za którą dało się wyżyc
Ja również w młodości pracowałem u bambra. Pamiętam jak kupował gospodarki w sąsiednich wsiach od pijaków, bankrutów itp. Trzeba było łapami rozebrać stare budynki z kamienia. 10 godzin nie wolno było odpocząć, przerwa na obiad pół godziny. Jak brakło mi sil to wrzeszczał że za stanie nie będzie płacił.. A płacił 4 złote na godzinę bo było bezrobocie. To nie starczało utrzymać rodzinę, a zdrowie można było u niego zostawić. Ci ludzie nie mieli sumienia, jak chamy z Niemiec.
Kiedyś indziej mówi wsiadaj z kierowcą pojedziecie po stare uniwersalki. Ciężarowy z przyczepą. W południe. Jedziemy , jedziemy, pytam się to do brata bambra jedziemy? Kierowca się ośmiał.... To baor Ci nie powiedział ?
Jedziemy jeszcze 100 km za Łódź!
Ja beż portfela, bez jedzenia, od w dupie miał to że wróciliśmy o północy i te uniwersalki były tak zgnite że gubiliśmy je po drodze. Samochody trąbiły.
Trafiły na Zjazdową z jabłkami.
Dziś sam zatrudniam ludzi u siebie. Nigdy nie będę takim chamem. Tak samo traktuje człowieka jak bym to był Ja. I życzę wszystkim bambrom żeby musieli się PROSIĆ o pracownika. Wtedy to diabłu duszę by sprzedał za kasę. Trzeba być człowiekiem .
To nie wyzysk tylko dbanie o własne pieniądze
Wszyscy wiemy jak wydajnie potrafią niektórzy pracować i rozłożyć zbiory buntując ludzi
Jeśli ktoś umawia się na pracę to ma pracować
Ja zawsze powtarzam są tylko 2 opcje
Ty pracujesz ją place
Ty udajesz,że pracujesz ja udaje że płace
.to nie są płatne wakacje tylko praca i trudno to zrozumieć większości
Gdy jest praca na akord mogą pracować 16 godzin bez przerwy
Gdy jest płacone na godzinę po 2 godzinach są umierający już
Taka jest smutna prawda
Minimum 19 ale większość 20-21
Po co tak kłamać???
Do tego dolicz śmieci,ziemniaki i warzywa,wyjazdy do biedronki,to co zepsują i ukradną i robi się 30 PLN
Sąsiad sąsiadowi podkupuje ludzi byle tylko oberwać
Nikt nie liczy czyu zostanie i ilei zostanie a potem lament pod kościołem że ludzie wszystko wzięli...no ale sad posprzątany
Tak to w skrócie wygląda
Ja znam takich sadowników szefów. Wy też znacie. Nie wszyscy tacy byli. Ale ludzie tylko dlatego pracowali u chamów, bo nie mieli gdzie. A mieli małe dzieci. Jak zachorowały to tygodniówki brakło na leki i prywatne leczenie. To był wyzysk, bez sumienia.
Teraz rolę się zmieniły. Kiedyś pracownik powiedział sadownikowi : " jeszcze przyjdą czasy że to ty będziesz mnie prosił żebym u ciebie pracował " sadownik się zaśmiał. A teraz uwierzył.