Jest sens jeszcze inwestować?
Polecane

Jest sens jeszcze inwestować?

Wiele sadów jabłoniowych zostało dotkniętych przymrozkami. W części z nich sezon można już uznać za zakończony, natomiast w pozostałych jabłka wciąż wiszą na drzewach – jest ich na tyle dużo, że plon może mieć wartość ekonomiczną. Problemem pozostaje jednak jego ocena oraz decyzja, co dalej z nim robić.

Na wielu odmianach owoce zostały poważnie uszkodzone przez deformacje i ordzawienia przymrozkowe. Widać wyraźnie obrączki, ordzawione połacie wokół szypułki oraz liczne ślady na skórce. Często dotyczy to 20–30% całego plonu, a uszkodzenia te nie ulegną już regeneracji. Przerabialiśmy to już w ubiegłym roku – wiemy, jak takie jabłka będą wyglądały.

Sadownik staje więc przed dylematem: inwestować dalej w nawożenie i ochronę takiego plonu czy uznać go za niedeserowy i ograniczyć agrotechnikę do minimum?

Pierwsza droga wymaga dużych nakładów na nawożenie wapniowe. W latach przymrozkowych owoce niemal zawsze mają znaczny deficyt wapnia, przez co szybko dochodzi do rozkładu miąższu, utraty jędrności i nadmiernego przyrostu masy. Jeśli zależy nam na plonie deserowym, konieczne jest regularne nawożenie wapniem – prawdopodobnie intensywniejsze niż w standardowych sezonach.

Istotna jest także kwestia wybarwienia owoców i cięcia letniego. To zabieg pracochłonny, ale naprawdę skuteczny. Niestety, koszty pracy ludzkiej są obecnie bardzo wysokie.

Druga droga to ograniczenie nawożenia i ochrony do minimum, z założeniem, że owoce trafią do przetwórstwa, a nie na rynek deserowy. Ostateczna decyzja jest więc kwestią ekonomii i indywidualnych możliwości sprzedaży własnych owoców przez sadownika.

Jesteśmy już mądrzejsi o doświadczenia z ubiegłego roku, kiedy również musieliśmy mierzyć się z podobnym problemem. Warto zatem porównać sytuację na rynku jabłek jesienią i zimą 2024 roku oraz przeanalizować, jak kształtowały się ceny jabłek deserowych i przemysłowych.

Jeśli ktoś dysponuje dochodowym kanałem sprzedaży jabłek deserowych i jest w stanie uzyskać satysfakcjonujące ceny, to nawet przy założeniu, że 20–30% ordzawionych owoców trafi do przemysłu, dalsze inwestycje w sad mogą być uzasadnione ekonomicznie.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja tych, którzy muszą sprzedać jabłka do sortowni. W minionym sezonie wyraźnie było widać, że bardziej opłacało się znaleźć korzystną ofertę na przetwórstwo (np. na obieranie, musy), niż oddawać słabe jabłka do sortowania. Cena wyjściowa jabłek deserowych oferowana przez sortownie była tak niska, że po potrąceniu kosztów wychodziła cena na poziomie jabłek obierkowych lub nawet niższa.

W naszej społeczności są osoby, które potrafią dobrze sprzedać jabłka deserowe i osiągnąć zadowalające ceny. Sądzę, że ci sadownicy nie będą mieli wątpliwości i nadal będą inwestować w plon, bo mają realną szansę na zwrot nakładów z nawiązką.

Jednak duża część producentów uzależniona jest od współpracy z sortowniami – to właśnie oni stają dziś przed trudnym wyborem, jak dalej postępować z sadami silnie dotkniętymi przymrozkami.

Zachęcam wszystkich do wejścia między rzędy i dokładnej, a przede wszystkim uczciwej lustracji swoich kwater. To dobry moment – parcha już zamknęliśmy, owocówka lada dzień, a sezon najintensywniejszej ochrony dobiega końca. Trzeba sobie jasno, konkretnie i bez złudzeń odpowiedzieć na pytania o dalsze działania, kierując się wyłącznie rachunkiem ekonomicznym.

do_art.jpg

Komentarze  

+2 #1 Piotr 2025-06-04 09:58
I to niestety na gali,obrączki i ordzawienia doły puste, wierzchołek szczota
Cytować

Nie przegap najnowszych wiadomości

icon googleObserwuj nas w Google News

Powiązane artykuły