Mercosur przeszedł
Czy polski rząd skapitulował wobec umowy UE–Mercosur?
Wczoraj, po wizycie polskiego ministra ds. europejskich w Paryżu, opublikowano komunikat, w którym Polska i Francja zadeklarowały chęć uwzględnienia w umowie mechanizmów chroniących unijnych rolników przed konkurencją z Ameryki Południowej. Oba kraje, dotąd należące do najostrzejszych przeciwników porozumienia o wolnym handlu z Mercosurem, ograniczają się dziś jedynie do postulatu wprowadzenia zapisów zabezpieczających.
Trzeba przyznać wprost: nie udało się zbudować mniejszości blokującej, a sprzeciw Warszawy i Paryża okazał się niewystarczający. Komunikat z Paryża jest po prostu kapitulacją i próbą uzyskania honorowych warunków odwrotu.
Nie wiem, czy nasz rząd w ogóle próbował przekonywać innych członków UE do sprzeciwu wobec tej umowy. Mam wręcz wrażenie, że nie - może dlatego, że z góry założono brak szans na znalezienie sojuszników. Zresztą, Francji również się to nie udało, co najlepiej pokazuje, jakie było rzeczywiste stanowisko większości unijnych rządów. Chyba trzeba się pogodzić z wejściem tej umowy w życie, mimo naszego - rolniczego - sprzeciwu.
Unia Europejska obrała kurs na zderzenie ze ścianą - i to kolejne turbodoładowanie w tym kierunku. Wcześniej zatwierdzono podwyższenie celów redukcji emisji CO2 do 2040 roku - aż o 90% względem poziomu z 1990 roku. Ten cel nie jest realny bez drastycznego ograniczenia działalności gospodarczej w całej Wspólnocie.
Wkrótce wejdzie w życie ETS2, który wywinduje ceny opału i paliw, prowadząc wprost do ubóstwa dużej części społeczeństwa. Już w czerwcu 2026 zacznie obowiązywać Pakt Migracyjny, wprowadzający przymusowe relokacje migrantów do państw członkowskich. Niepewne są też losy budżetu Wspólnej Polityki Rolnej: albo będzie znacząco mniejszy, ale niezależny, albo duży, lecz warunkowy, co może oznaczać, że ostatecznie niewiele z niego trafi do beneficjentów.
Korzyści płynące z członkostwa w UE zaczynają dorównywać kosztom wdrażania unijnych polityk, przy czym część z tych kosztów jest niemożliwa do oszacowania, jak np. długofalowe skutki przyjęcia setek tysięcy migrantów. To, że kiedyś staniemy się płatnikiem netto unijnego budżetu, wiedzieliśmy od dawna. Wartością trudną do przecenienia było jednak uczestnictwo we wspólnym rynku, nie same dotacje rolnicze, lecz szerokie możliwości sprzedaży dały Polsce impuls rozwojowy i wieloletnią prosperity.
Dziś, w obliczu napływu taniej żywności z Brazylii czy Argentyny, nasze szanse na utrzymanie znaczącego udziału w tym rynku wyraźnie maleją. Jednocześnie poniesiemy wysokie koszty termomodernizacji domów, drogiej energii z paneli słonecznych i wiatraków, absurdalnie drogich paliw i ogrzewania (za sprawą ETS2), oraz nieprzewidywalnych obostrzeń dotyczących produkcji rolnej, której być może nie będzie komu sprzedać.
Ubogie społeczeństwo wybierze raczej tanią wołowinę z Ameryki Południowej niż droższą polską, nawet jeśli ta druga będzie opatrzona wszystkimi certyfikatami świata. Rodziny, w których jedna osoba straciła pracę w zamkniętej fabryce, a połowa pensji drugiej idzie na prąd i ogrzewanie, nie będą się zastanawiać, czy wybrać mięso z oznaczeniem „Q”, czy jabłka „bio/eko/organic” – sięgną po to, co najtańsze.
Świat przyspiesza, a zmiany następują dynamicznie. Trudno dziś przewidzieć, jak się to wszystko potoczy. Naiwnością byłoby sądzić, że tektoniczne zmiany nas ominą. Trzeba jednak zrobić wszystko, by odnaleźć się w nowym układzie jak najkorzystniej.
Osobiście sądzę, że Unia Europejska nie przetrwa tych zmian i podzieli los wszystkich wcześniejszych prób europejskiej integracji – rozbijając się o te same przeszkody co zawsze, czyli nieusuwalne różnice interesów regionów i państw członkowskich.
Najważniejsze to nie wypaść z siodła – przetrwać czas zaburzeń i być pierwszym gotowym do powrotu na ścieżkę wzrostu.
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Od chłodnego początku do pierwszych upałów – tygodniowa prognoza pogody
- Przymrozki: straty sięgają nawet 90 procent
- Sadownicy na Jasnej Górze: modlitwa o plony i przyszłość produkcji żywności
- Czy miedź systemiczna istnieje? Fakty i mity o formach miedzi
- Mszyce w sadach jabłoniowych – zagrożenie rośnie. Czym chronić sady w okresie wzrostu zawiązków?
- Aktualna sytuacja w sandomierskich sadach, Dariusz Ziarko, 12.06.2026
- Ponad 42 mld euro dla polskiego rolnictwa. Nowe założenia WPR i zmiany w KPO


Komentarze
Teraz za pół ceny przywiozą jabłka i koncentrat a my będziemy za darmo robić !!