Trudności z wiśniami
Kiedyś pisałem artykuł o tym, jak to sadownicy często nie mają pojęcia o nazwach odmian jabłoni, które produkują w swoich sadach. Do dziś spotyka się różne wersje zapisu nazw odmian Szampion i Red Jonaprince. Oczywiście identyczna sytuacja dotyczy producentów wiśni, na które właśnie trwa sezon.
Na rynku funkcjonuje węgierska kreacja o nazwie Groniasta z Újfehértó. Oj, sprawia ona wiele problemów zarówno w zapisie, jak i wymowie. Niby to drobiazg, który nie wywraca handlu do góry nogami, ale jednak dobitnie świadczy o braku profesjonalizmu ze strony producentów. Gdybyśmy więcej czytali o tej odmianie, sięgali do książek czy artykułów na jej temat, to z czasem oswoilibyśmy się z jej nazwą. Jednak polski sadownik raczej nie przepada za tekstem pisanym, dlatego zamiast "Groniasta" chętniej używa swojskiej "Graniasta".
Ta druga forma zapewne bywała słyszana na wsi jako określenie zwierząt hodowlanych, zwłaszcza krów w łaty. Naprawdę dziwi fakt, że ta nazwa wciąż jest przekręcana, skoro odmiana znana jest w Polsce już od lat 80. Nie śmiem wymagać, aby każdy używał pełnej, oryginalnej nazwy, wypowiedzenie „Újfehértó” nie jest łatwe, ale po 40 latach obecności na rynku można chyba oczekiwać, że będzie się ją nazywać „Groniastą”, a nie „Graniastą”?
Tu nie chodzi o puryzm językowy, tylko o profesjonalizm ludzi, którzy są w branży od lat, a nadal nie wiedzą, co właściwie produkują. Posługiwanie się poprawnymi nazwami odróżnia amatorów od profesjonalistów.
Nie ma niczego złego w tym, że ktoś posadzi sobie wiśnię w ogrodzie i nie wie, jak ją przyciąć. Ma prawo ciąć ją zimą czy wiosną, jest przecież amatorem. Ale profesjonalista powinien wiedzieć, że cięcie wiosenne jest niewskazane i nie powinien popełniać takiego błędu. Analogicznie, jak z prawidłowym używaniem sekatora, jest z używaniem poprawnej nazwy odmiany: profesjonaliści dostrzegają subtelną różnicę między "Groniastą" a "Graniastą", tak jak widzą różnicę między cięciem wiśni po zbiorach a cięciem wiosennym. Choć w pierwszym przypadku i tak wiadomo, o jaką odmianę chodzi, a w drugim, drzewo jest po prostu obcięte.
Podobny problem dotyczy odmiany Łutówka, która bywa przekręcana na „utówkę”. Choć ta pomyłka występuje rzadziej, pewnie dlatego, że „Łutówka” nie przypomina żadnego popularnego słowa, więc trudniej ją z czymś pomylić.
Nie jest wstydem czegoś nie wiedzieć. Wstydem jest nie chcieć się dowiedzieć - zwłaszcza wtedy, gdy dotyczy to dziedziny, z której się żyje. A sprawdzenie poprawnej pisowni odmiany zajmuje dziś dosłownie kilka sekund na telefonie.

Nie przegap najnowszych wiadomości
{source}[[a href="/sadownicy-poluja"]]Sadownicy polują[[/a]]{/source}
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Sadownicy sami sobie zaszkodzili? Mocne słowa sadownika o rynku owoców
- Upał, burze z gradem i gwałtowne ochłodzenie
- Nowe podejście do wapnia w uprawach jagodowych. Większa jakość owoców bez nadmiaru azotu
- Nawóz to nie tylko cena. Na co naprawdę zwrócić uwagę przy zakupie?
- WAPA prognozuje znacznie mniejsze zbiory jabłek w UE
- Biedronka rozpoczyna sezon na polskie śliwki. Sieć podkreśla współpracę z krajowymi sadownikami
- Emerytury proporcjonalne dla rolników wracają na agendę


Komentarze