Kolejna zapomoga, kolejne zmarnowane środki
Znamy już wyjściowe stawki pomocy poprzymrozkowej dla sadowników. Zainteresowanych zapraszam do przeczytania naszego artykułu o kwotach i warunkach ich uzyskania: Do 2 400 zł za hektar – wsparcie dla sadowników po wiosennych przymrozkach.
Drugi rok z rzędu branża otrzymuje zapomogę od rządu.Te kwoty nie są w stanie nic zmienić w budżetach gospodarstw – to po prostu zapomoga socjalna. Nikogo nie uchroni przed ewentualnym bankructwem, z nikogo nie uczyni bogacza. Jednych cieszą warunki (minimum 70%), inni je przeklinają.
Ta pomoc wpisuje się w długą tradycję rządowych „kół ratunkowych”, które nie mają większego sensu. Czy dwa lata wypłat dla sadowników z kasy państwowej uczyniło branżę bardziej odporną na przymrozki?
Rok temu pisałem, że pieniądze powinny być dofinansowaniem celowym, przeznaczonym na instalacje antyprzymrozkowe, ewentualnie antygradowe. Oczywiście, ludzie zaraz mnie krytykowali, twierdząc, że sumy są zbyt małe, by zabezpieczyć całe sady. Jednak od początku podkreślałem, że nie trzeba budować całego systemu od razu – można to robić etapami. Ważne, by państwowa pomoc nie była przejadana, lecz faktycznie modernizowała gospodarstwa i pomagała uczynić je odpornymi na naturalne katastrofy.
Teraz mamy kolejny rok wypłat, a znów te pieniądze nie są ukierunkowane na prewencję przed siłami natury, tylko… po prostu zostaną wydane. Za rok przyjdzie kolejny mróz i znowu wyciągniemy rękę po rządową pomoc? Jeśli mróz przyjdzie, będziemy żyć z socjalu, a jeśli nie – również będziemy prosić rząd o wsparcie w zagospodarowaniu nadprodukcji (pamiętacie Państwo dopłaty do jabłek przemysłowych?).
Dumni gospodarze, potomkowie hardego Boryny, których wegetację musi podtrzymywać administracja… Naprawdę przykro na to patrzeć.
Nie będzie żadnego powszechnego systemu ubezpieczeń rolniczych od klęsk. Proszę porzucić te mrzonki. Albo zbudujemy zraszacze, albo będziemy liczyć na rządowe zapomogi.
To, że nie wszyscy je zbudują? Tak, prawda – podobnie jak nie wszyscy przeszli od przechowalni w piwnicach lub garażach do chłodni, a potem nie wszyscy przeszli do reżimu KA. Nie wszyscy muszą iść do przodu – to nawet dobrze, że część nie pójdzie.
Jest zupełnie oczywiste, że za kwoty rządowej pomocy nie zbudujemy całych systemów zabezpieczenia, ale – powtarzam – nie ma takiej konieczności. Tak jak nie dostajemy dotacji na cały traktor, tylko na połowę, a drugą musimy sami dołożyć. Oczekiwanie, że rząd da pieniądze na całość, to po prostu absurdalna roszczeniowość.
Nie wystarcza na całość? To chociaż połóż rury i wyprowadź zawory do góry. Drugi rok mamy zapomogi – może tym razem wystarczy środków na zraszacze, pompę lub kolejne rurki. Zawsze to krok w kierunku uniezależnienia się od sił natury.
W branży sadowniczej powtarzalność zbiorów jest kluczowa i decyduje o dochodowości gospodarstw w dłuższej perspektywie. Pamiętacie Państwo, jaką rewolucją było zmuszenie drzew do przerwania dwuletnich cykli owocowania? Jeśli ktoś realnie chce produkować owoce, musi dążyć do budowy zraszaczy – chyba że posiada działkę w lokalizacji, gdzie przymrozki raczej nie występują (tak, takie miejsca w Polsce są).
Wielka szkoda, że rząd zdecydował się pomóc branży kolejny rok z rzędu, ale nie określił kierunku wydawania tych pieniędzy. Zmarnowane środki niczego nie zmienią w odporności sadownictwa na kryzysy pogodowe. Szkoda.
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Przed upałami: Jak chłodzić rośliny i stymulować fotosyntezę?
- Jędrne jabłka bez chorób przechowalniczych
- Afera z nawozami. Magazynierzy sprzedawali „na lewo”, strata ponad pół miliona złotych
- Polskie czy importowane? Oznaczenia czereśni pod kontrolą
- 35°C na termometrach. Koniec czerwca przyniesie skrajne temperatury
- Nielegalne przepakowywanie importowanych owoców? Sadownicy żądają działań służb
- Ceny malin nie do przyjęcia. Plantatorzy grożą protestami


Komentarze
100 milionów szykują dla Ukrainy ‼️
Nie mamy tyle wody żeby zasilić chociaż 1/3 upraw.
Nie ma takiego zasilania żeby uruchomić tyle pomp