Trzeba produkować mniej
Polecane

Trzeba produkować mniej

W Polsce od lat słyszymy te same słowa: „jabłek jest za dużo jabłek, ceny są za niskie, a koszty produkcji rosną”. Okazuje się, że po drugiej stronie oceanu sytuacja wygląda pdobnie. W Waszyngtonie – największym zagłębiu produkcji jabłek w USA – branża otwarcie mówi o tym, o czym u nas wciąż mało kto chce mówić: trzeba produkować mniej. Nadprodukcja dobija tamtejszy rynek.

W Wenatchee, stolicy amerykańskiego sadownictwa, setki producentów zjechało się na doroczną konferencję. Zamiast rozmawiać o nowych technologiach, rosnących rynkach zbytu czy rekordowych plonach, całe spotkanie zdominował jeden temat: jak produkować mniej owoców.

Okazuje się że amerykański rynek jest dziś przygnieciony nadprodukcją. Sady Waszyngtonu, perfekcyjnie położone i wyposażone w najnowocześniejsze sortownie, wytwarzają po prostu więcej owoców, niż rynek jest w stanie wchłonąć.

West Mathison z gigantycznej firmy Stemilt powiedział to wprost: problem nie tkwi w jakości ani technologii, ale w nadmiarze. Zbyt dużo jabłek, zbyt dużo odmian, zbyt mały popyt.

Jeszcze mocniejszy ton nadał dyskusji doświadczony plantator Jose Ramirez. Mówił bez owijania w bawełnę: trzeba wycinać to, co nie zarabia. Za dużo odmian, za dużo owoców zostawianych na drzewach, za duża produkcja, która nie ma szans na opłacalność.

W Waszyngtonie doskonale wiedzą, że przyszłość leży w odmianach premium. Red Delicious czy Golden Delicious powoli schodzą ze sceny, a ich miejsce zajmują Honeycrisp, Cosmic Crisp i Pink Lady – czyli jabłka, które konsumenci wybierają i za które są gotowi zapłacić więcej. To kierunek, który widać także w Europie.

Największym zaskoczeniem było jednak to, że amerykańska branża oficjalnie przyznała, iż zamierza zmniejszyć produkcję. Nie trochę, nie symbolicznie – lecz o około 12%. I to nie w wyniku pogody czy katastrofy naturalnej, ale jako świadomą strategię rynkową.

Producenci deklarują selektywniejszy zbiór, zostawianie gorszych owoców w sadach, ograniczanie plonowania i usuwanie najsłabszych kwater. Wszystko po to, by rynek zaczął od nowa oddychać, a ceny wróciły na poziom pozwalający normalnie pracować. Mathison nazwał to wprost: trzeba zejść poniżej 125 milionów pudełek (ok. około 2,25 mln ton), inaczej rynek się nie podniesie.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że takie słowa mogłyby paść także w Polsce – i właściwie nie wiadomo, dlaczego wciąż nie padają. U nas co roku powtarza się ten sam scenariusz: narzekanie na niskie ceny, rozczarowanie przemysłem, rozbieżne oczekiwania wobec rynku, nadzieja, że „następny sezon będzie lepszy”. Tymczasem rosną koszty pracy, energii i środków ochrony – wszystko idzie w górę, tylko ceny jabłek stoją w miejscu.

Waszyngton nie czeka na cud. Reaguje. Ogranicza produkcję, inwestuje w odmiany premium i stawia na jakość, nie ilość. Trudne decyzje, ale podejmowane z myślą o przyszłości.

Patrząc na to, co dzieje się w USA, trudno nie zadać pytania: czy polskie sadownictwo również odważy się spojrzeć prawdzie w oczy? Bo jeśli największy producent jabłek w Ameryce zaczyna otwarcie mówić o redukcji plonów, to znaczy, że świat się zmienia. A rynek, czy tego chcemy czy nie, zmienia się wraz z nim.

Komentarze  

0 #3 Wojciech 2025-12-12 12:51
Stemilt Growers posiada i/lub zarządza łącznie około 2200 ha sadów w Kalifornii i stanie Washington :D
Cytować
+6 #2 Jan 2025-12-12 08:31
Zawsze bawi, ciekawe jak to przenieść na rynek polski. Uwaga wyjaśniam świat: my wykarczujemy to przywiazom ze wschodu z ukrainy czy Mołdawii. Po drugie przy rozdrobnieniu gospodarstw jakie mamy w Polsce i tak opłaca się mieć 5 ha sadu niż zbóż a dodatkowo można robić na etacie. Może cofnijmy się do średniowiecza i załóżmy cech sadowniczy. Trzeba będzie 5 osób żeby wstawili się za Tobą do cechu i wtedy możesz zostać sadownikiem. I kim jest sadownik czy to ktoś kto od 3-4 pokoleń ma sady? Ale jak ma nawet od tak dawna związek z sadownictwem ale mieszka poza zagłębiem grójeckim czy sandomierskim to chyba do cechu się nie nadaje... Dlatego takie artykuły to można sobie wsadzić póki ludziom się opłaca to sadzą, tym którym się nie opłaca nikt nie każe tego robić
Cytować
+7 #1 Paweł 2025-12-12 08:25
Tylko, że oni tam potrafią dbać o swój rodzimy rynek. U nas jak my ograniczymy produkcję to zaraz naściągają owoców ze wschodu, cena nie wzrośnie a zarobimy jeszcze mniej. Najpierw trzeba wybić Ukraińcom z głów, że będą do nas przywozić owoce a później można ograniczać własną produkcję.
Cytować

Nie przegap najnowszych wiadomości

icon googleObserwuj nas w Google News

Powiązane artykuły