Minister rolnictwa w Zambrowie: nie ma zgody na przemoc, groźby i destabilizowanie państwa
Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi Stefan Krajewski odniósł się do sprawy z piątku (9.01.2026 r.), kiedy to przed jego domem, na prywatną posesję została wylana gnojowica a Żona Ministra usłyszała groźby kierowane w stosunku do Stefana Krajewskiego. Tego samego dnia przed Biurem Poselskim w Zambrowie grupa osób zapaliła znicze i rozwiesiła plakaty
– Każdy ma prawo do wyrażania sprzeciwu, ale niszczenie mienia publicznego i prywatnego oraz stwarzanie zagrożenia dla ludzi nie ma nic wspólnego z debatą o rolnictwie czy interesach wsi – podkreślił minister Stefan Krajewski.
Sprawca dokumentował swoje zachowanie i publikował w internecie nagrania zawierające groźby karalne, w tym groźby pozbawienia życia.
– Moja żona, dzieci i sąsiedzi zostali realnie zastraszeni. To sytuacja absolutnie niedopuszczalna w demokratycznym państwie prawa – zaznaczył minister.
Sprawą zajmują się policja i prokuratura. Jak poinformowały organy ścigania, zatrzymano 35-letniego mężczyznę z województwa lubelskiego. Prokuratura postawiła mu zarzuty, m.in. kierowania gróźb bezprawnych oraz znieważenia konstytucyjnego organu państwa. Grozi mu 5 lat więzienia.
Minister zwrócił uwagę na kontekst towarzyszący tym zdarzeniom, w tym publiczne wypowiedzi pojawiające się wokół sprawy.
– Sprawca powoływał się na to, że ma być broniony przez Ordo Iuris i twierdził, że nie poniesie konsekwencji swoich działań. Takie przekonanie o bezkarności jest szczególnie niepokojące – podkreślił minister.
Jak zaznaczył, nie może być zgody na usprawiedliwianie gróźb, przemocy i niszczenia mienia żadnymi poglądami ani ideologią
Ataki o charakterze politycznym
Minister Krajewski ocenił, że dzisiejsze zdarzenia mają charakter stricte polityczny i wpisują się w eskalację napięć w debacie publicznej. Wniosek o odwołanie ministra i kontekst umowy UE–Mercosur
Zapowiedź złożenia wniosku o odwołanie Stefana Krajewskiego z funkcji ministra pojawiła się w związku z krytyką dotyczącą umowy handlowej UE–Mercosur.
– Zapowiedziany dziś wniosek o moje odwołanie ma charakter wyłącznie polityczny. Przez pół roku pełnienia funkcji ministra konsekwentnie działałem w interesie polskich rolników, przygotowując przepisy, na które czekali: aktywny rolnik, ochrona polskiej ziemi i funkcji produkcyjnych wsi. Rozliczenie niegospodarności poprzedników z rządu PiS i odzyskanie gruntów pod budowę portu lotniczego to działania na rzecz polskiego rolnictwa. Nie ma zgody na podsycanie nienawiści i destabilizowanie kraju dla doraźnych celów politycznych – podkreślił minister.
Wniosek o odwołanie ministra składany jest w czasie trwającego procesu dotyczącego umowy handlowej UE–Mercosur. Proces ten nie został jeszcze zakończony – na 17 stycznia planowana jest wizyta Przewodniczącej Komisji Europejskiej w Paragwaju, podczas której może dojść do podpisania umowy na poziomie unijnym. Do jej formalnego zawarcia konieczna będzie jednak jeszcze zgoda Parlament Europejski.
Jednocześnie państwa członkowskie uzgodniły wzmocnioną klauzulę ochronną, która ma umożliwić reakcję w przypadku zagrożeń dla rynków wrażliwych, w tym sektora rolnego.
Apel o odpowiedzialność
Minister zapowiada dalsze wykonywanie swoich obowiązków i apeluje o odpowiedzialność w debacie publicznej.
– Nie ma zgody na przemoc, groźby i zastraszanie. Spór polityczny nie może przeradzać się w atak na bezpieczeństwo ludzi i funkcjonowanie państwa – podsumował.
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
-
Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
-
Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
-
Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Przed upałami: Jak chłodzić rośliny i stymulować fotosyntezę?
- Jędrne jabłka bez chorób przechowalniczych
- Afera z nawozami. Magazynierzy sprzedawali „na lewo”, strata ponad pół miliona złotych
- Polskie czy importowane? Oznaczenia czereśni pod kontrolą
- 35°C na termometrach. Koniec czerwca przyniesie skrajne temperatury
- Nielegalne przepakowywanie importowanych owoców? Sadownicy żądają działań służb
- Ceny malin nie do przyjęcia. Plantatorzy grożą protestami


Komentarze
Ależ oczywiście, że tak. Naoglądają się tego gówna to później jest jak jest.
Polska była przeciwko więc co mogli więcej zrobić? Czy pis w ogóle coś zrobił na samym początku wdrażania pomysłu? Wręcz przeciwnie byli za I wszystko robili aby to przeszło. Teraz najważniejsze to edukacja i ochrona rynku. Na tym wszystkim powinniśmy się skupić