Koniec handlu owocami?
Polecane

Koniec handlu owocami?

Na początku stycznia napłynęły do mnie głosy zaniepokojone wprowadzeniem Strefy Czystego Transportu (SCT) w Krakowie. Podchodziłem do nich z lekką rezerwą, bo temat nie jest stricte sadowniczy, a i okres tuż po Nowym Roku oraz sytuacja pogodowa mogły zaburzać percepcję sytuacji. Jednak gdy tych głosów zrobiło się więcej, poczytałem trochę w internecie i zweryfikowałem sytuację w kilku źródłach, wtedy sprawa przybrała poważniejsze kształty.

Otóż krakowska SCT to strefa wjazdu dostępna tylko dla bogatych. Albo masz nowe auto i wjeżdżasz bez problemu, albo stare i płacisz. Miasto znalazło sposób na zgarnięcie gigantycznych pieniędzy z rynku, aby spłacać swoje monstrualne długi. Obszar SCT obejmuje rynek Rybitwy oraz rynek na Balickiej. Od 1 stycznia oba rynki świecą pustkami. Na początku myślałem, że to przez mróz i okres świąteczny, ale sytuacja trwa nadal, więc muszą istnieć inne przyczyny.

Rolnicy, którzy dostarczają tam towar, oraz handlarze operujący na giełdach mówią wprost, że nie chcą ponosić dodatkowych opłat za dojazd do miejsca pracy. Jakie to kwoty? Dla busa (do 3,5 tony, czyli takiego, jakim najczęściej dojeżdżają rolnicy) wyprodukowanego przed 2012 rokiem opłata wynosi 100 złotych miesięcznie i będzie rosła: w 2027 roku do 250 złotych, w 2028 do 500 złotych, a potem w ogóle nie będzie możliwości wjazdu takim pojazdem.

Zwolnieni są mieszkańcy Krakowa  choć nie ci, którzy prowadzą firmy  a więc większość handlarzy z giełd nie jest zwolniona. W efekcie mamy pustki na giełdach, bo jest dużo mniej rolników i dużo mniej handlarzy. Te 100 złotych miesięcznie nawet nie jest może takim wyzwaniem finansowym dla okolicznych sadowników, bo mówią, że byliby w stanie temu podołać. Problem polega na tym, że opłaty będą rosły, a potem w ogóle trzeba będzie zmienić auto na nowsze. Inną sprawą jest to, że nikt nie daje gwarancji, iż w przyszłości normy wiekowe aut nie zostaną jeszcze bardziej zaostrzone.

Okoliczni producenci owoców i warzyw wskazują raczej, że trzeba będzie odchodzić od modelu sprzedaży na tych giełdach, tym bardziej że również pośrednicy mają podobne wahania. Większy handel w ogóle się od nich odwraca, bo dla aut powyżej 3,5 tony DMC rygory SCT nakazują posiadanie normy EURO VI. Obie giełdy były też punktem przerzutowym dla całej Małopolski  większe auta odbierały tam towar i rozwoziły go do innych regionów lub hurtowni w województwie.

Z miasta płyną sygnały od mieszkańców, którzy są dość zirytowani tą sytuacją, bo obie giełdy dawały łatwy dostęp do świeżego towaru i stanowiły konkurencję dla marketów.

Poniżej informacja, jaką podał mi profil Blade Runners SCT:

„Witam, podrzucam Wam zdjęcia, jak wygląda dziś (04.01) giełda Balicka… Pustki okropne, w rozmowach ludzi słychać tylko jeden temat  SCT. Same zakazy, opłaty, zamykanie firm. Dużo ludzi pracujących poza Krakowem musi płacić za dojazdy.

Kolega był na giełdzie Rybitwy i mówi, że to samo  same pustki

.kraków-balicka.jpg

Zauważmy, że jest piękna, słoneczna pogoda w Krakowie, czyste niebo, nie jest bardzo zimno, więc idealne warunki zarówno dla sprzedających, jak i kupujących… A tu okazuje się, że klientów jest mało, a wiele stoisk jest zamkniętych. Oczywiście wiadomo dlaczego  nie będą płacić dodatkowego haraczu za wjazd, aby coś sprzedać”.

Rozgoryczenie sadowników jest tym większe, że SCT miała wejść w życie w 2024 roku i wówczas podano, że maksymalnie pojazdy 12-letnie będą wpuszczane. Sprzedający na giełdach zaczęli więc wymieniać auta i wielu z nich kupiło dostawczaki z 2012 lub 2013 roku, które teraz już nie spełniają nowych norm i muszą płacić.

Podkrakowscy producenci owoców i warzyw mówią wprost o rezygnacji z handlu w Krakowie i zmianie modelu sprzedaży. Już w grudniu prowadzili rozmowy z odbiorcami, aby sprzedaży dokonywać prosto z gospodarstw. Giełda pozwalała jednak zaopatrywać się w wiele produktów w jednym miejscu, a żadne gospodarstwo nie ma tak szerokiej gamy upraw jak oferta rynku hurtowego.

Alternatywnym wyjściem są dostawy z innych rynków hurtowych niż krakowskie. Są giełdy w Sandomierzu i Katowicach, skąd dużymi autami można dowieźć towar do miasta, a koszt wjazdu będzie jednostkowo dużo mniejszy. Taki scenariusz rozważają hurtownicy, choć obawiają się, że SCT w ogóle ograniczy jakikolwiek handel w mieście. Pojawiły się nawet pomysły przeniesienia giełdy do gmin ościennych  podobno niektóre łakomie patrzą na takie rozwiązanie.

Na koniec dodam, że po pierwszym tygodniu funkcjonowania SCT w Krakowie jakość tamtejszego powietrza nie zmieniła się ani o jotę, więc strefa po prostu nie działa.

P.S. W ciągu tygodnia działania SCT wpływy z abonamentów sięgnęły 2,2 mln złotych.

Komentarze  

+1 #2 Guest 2026-01-17 12:55
Cytuję Abc:
To jest ta granica, po której ludzie wyjdą na ulice.

Jestem za ja mam już gość tego idiotyzmu i arogancki zachodu i UE.koniec wyjdzmy na ulicę i z U E.
Cytować
+5 #1 Abc 2026-01-16 18:30
To jest ta granica, po której ludzie wyjdą na ulice.
Cytować

Powiązane artykuły