Rolnicy płacą cenę, importerzy zyskują
Polecane

Rolnicy płacą cenę, importerzy zyskują

Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych, działając na wniosek Rady ds. Młodych przy KRIR, zwrócił się w piśmie z 4 lutego 2026 r. do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, S. Krajewskiego, z apelem o podjęcie działań na szczeblu Unii Europejskiej w celu eliminacji systemowych dysproporcji prawnych, które stawiają europejskich producentów rolnych w niekorzystnej sytuacji wobec importerów z krajów trzecich.

Samorząd rolniczy postulował wprowadzenie obligatoryjnego mechanizmu legislacyjnego, który zapewni spójność między polityką ochrony roślin UE a polityką handlową Wspólnoty. W szczególności chodzi o to, by każdorazowe wycofanie substancji czynnej z użytkowania w UE, na mocy Rozporządzenia nr 1107/2009, skutkowało automatycznym i bezzwłocznym obniżeniem Najwyższych Dopuszczalnych Poziomów Pozostałości (NDP/MRL) dla produktów importowanych – do poziomu granicy oznaczalności (LOD). Rolnicy wnioskują przy tym o całkowite zniesienie tzw. tolerancji importowych.

Jak podkreślają przedstawiciele KRIR, obecna konstrukcja prawna, oparta na rozbieżnościach między Rozporządzeniem (WE) nr 1107/2009 a Rozporządzeniem (WE) nr 396/2005 (art. 3 ust. 2 lit. g), sankcjonuje istnienie podwójnych standardów. Podczas gdy europejscy producenci rolni muszą stosować się do restrykcji wynikających z Zielonego Ładu i strategii „Od pola do stołu”, rynek UE pozostaje otwarty na surowce produkowane z wykorzystaniem substancji uznanych w Europie za niebezpieczne.

Przykłady nierównowagi są wymowne:

  • Glufosynat amonowy – mimo wycofania ze stosowania w UE ze względu na toksyczność reprodukcyjną, utrzymywane są wysokie limity MRL dla importowanej soi i kukurydzy, głównie GMO, co stawia europejskich rolników w skrajnie niekonkurencyjnej sytuacji wobec taniego importu z obu Ameryk.

  • Neonikotynoidy (np. Tiametoksam) – zakaz stosowania w uprawach polowych obowiązuje od 2018 r., ale realne ograniczenia w imporcie wejdą w życie dopiero w 2026 r. To ośmioletnie „okno ochronne” dla importerów odbywa się kosztem rentowności rodzimego rolnictwa.

  • Tricyklazol – próby podnoszenia norm dla ryżu importowanego, przy jednoczesnym zakazie stosowania tej substancji w UE, pokazują, że interesy handlowe i dążenie do obniżenia cen surowca przeważają nad deklarowanym bezpieczeństwem żywnościowym i środowiskowym.

Jak zaznaczają rolnicy, nie ma uzasadnienia dla sytuacji, w której bezpieczeństwo konsumenta zależy od kraju pochodzenia produktu rolno-spożywczego. Jeśli substancja jest zbyt ryzykowna dla zdrowia i środowiska w UE, nie może być dopuszczona w produktach importowanych z Brazylii, USA czy Ukrainy.

W związku z tym KRIR wnioskuje o przedstawienie stanowiska resortu rolnictwa w sprawie wprowadzenia pełnych klauzul lustrzanych w obrocie rolno-spożywczym z krajami trzecimi. Zdaniem samorządu rolniczego jest to warunek niezbędny dla zachowania bezpieczeństwa żywnościowego oraz suwerenności ekonomicznej europejskiego rolnictwa.

Komentarze  

0 #1 Pedro 2026-02-07 09:01
To jest działanie nie przypadkowe. W europie musi być duży rynek na żywność z mercosur. Jesli jeszcze dajemy radę z niekontrolowanym importem z ukrainy to trzeba to szybko zakończyć. Wolkswageny, chemia itd za żywność. Normy się skoryguje, skoro unia ponad 20 lat zabiegala o umowe o wolnym handlu to hyba nikt nie ma złudzeń że teraz bedzie sama blokować wymianę handlową poprzez wprowadzanie restrykcyjnych norm pozostałosci śor.
Ponadto na zdrowej żywności od chłopa trudno jest zarobić.
Pełnoskalowy import paszy dla ludzi da zarobek "lidlom" i jeszcze koncernom farmaceutycznym na lekach.
Cytować

Powiązane artykuły