Według Mirosława Maliszewskiego z zadowoleniem trzeba powiedzieć, że ustawa o funduszach promocji produktów rolno-spożywczych jest trafionym rozwiązaniem, spełnia oczekiwania i rolników, i dystrybutorów, i handlowców, i przetwórców.

Podczas Posiedzenia nr 82 w  dniu 12 czerwca Mirosław Maliszewski wypowiedział się o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o funduszach promocji produktów rolno-spożywczych. Jak zauważył, promocja jest niewątpliwie tym elementem rynku, który niegdyś był w naszym kraju niezbyt dobrze wykorzystywany. – Dzisiaj nie wystarczy, aby na rynku konkurować, solidnie konkurować, wygrywać w tej konkurencji, posiadać dobry produkt, trzeba jeszcze umieć ten produkt sprzedać. Tak mówi stara dewiza. A żeby umieć go sprzedać, to trzeba stosować w oparciu o znajomość rynku, czyli o marketing, działania promocyjne. I to działania nie proste, nie zwykłe, polegające na oferowaniu produktu i informowaniu tylko o jego zaletach, ale działania innowacyjne, polegające też m.in. na wzbudzaniu popytu na ten produkt, na budowaniu świadomości konsumenta, żeby on po ten produkt sięgnął, kiedy pójdzie do sklepu – wyjaśnił.

Jak dodał, często przy poszukiwaniu rynku na produkty, następowało zderzenie ze ścianą wobec braku pieniędzy. Pojawiła się co prawda możliwość skorzystania ze wsparcia Unii Europejskiej, ale trzeba było posiadać wkład własny, którego również nie było. Często nie było możliwości chociażby brania udziału w międzynarodowych targach i wystawach.

– Wtedy wiele branż, także branża ogrodnicza, sformułowało tezę, że warto, a pierwsza pod tym względem była branża mleczna, stworzyć fundusze promocji, czyli wprowadzić niewielkie parapodatki, które spowodują, że będą wpływały do jakiejś instytucji centralnej środki, jakie będą mogły stanowić wkład własny, z jakich będzie można realizować działania promocyjne w kraju, aby podtrzymać konsumpcję, i na rynkach zewnętrznych, aby zdobywać nowe miejsca sprzedaży, nowych konsumentów. Został wymyślony wtedy,  wiem, że pan minister też miał w tym udział, fundusz promocji dla wielu innych produktów – powiedział.

Fundusze dały możliwość realizacji misji gospodarczych, targów, wystaw i działań promocyjnych na zewnątrz. – W odróżnieniu od tego, co było jeszcze kilkanaście lat temu, dzisiaj na największych wydarzeniach targowych na całym świecie można spotkać polskie produkty i polskich wystawców. Bardzo skutecznie działają związki branżowe, które są reprezentowane przez fundusze promocji. Mówię: bardzo skutecznie, bo widzimy, że to otwieranie rynków trwa. Polska raczej zdobywa przyczółki na świecie, niż je traci, sprzedaje, bardziej zwiększa eksport, niż go zmniejsza – zauważył Mirosław Maliszewski.

– W moim odczuciu akurat dobrze, że fundusze promocji są podzielone, dlatego że gdyby te pieniądze z tytułu sprzedaży, wprowadzenia produktów do obrotu trafiały do jednego worka i zarządzałaby nimi jakaś określona komisja zarządzająca, byłaby rywalizacja o te pieniądze, nierówna dla niektórych branż, tych branż, które, jak mówią, mają mniejsze znaczenie, a które wymagają szczególnych działań promocyjnych. Byłoby to zdominowane przez tych największych producentów, np. zbóż, mleka, mięsa, takiego czy innego, a inne branże miałyby utrudniony dostęp do tych środków – wyjaśnił.

Jego zdaniem, z zadowoleniem trzeba powiedzieć, że ta ustawa jest trafionym rozwiązaniem, spełnia oczekiwania i rolników, i dystrybutorów, i handlowców, i przetwórców. Wydaje się, że nowelizacja, która się pojawiła, idzie w dobrą stronę.

 – Można by się zastanawiać, czy inne branże, może te o charakterze niszowym, mające mniejsze znaczenie rynkowe, również nie powinny mieć oddzielnych funduszy. Bo wydaje się, taka jest moja opinia i nasze stanowisko, że pomysł rozdzielenia funduszy na poszczególne branże jest pomysłem trafionym, dobrym, i ten pomysł też jest niezły, dobry, tym bardziej że wynikł z potrzeb i oczekiwań branży. Nasz klub w dalszej pracy będzie ten projekt popierał – podsumował.

 

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia