Po upływie zaledwie tygodnia od naszej ostatniej wizyty na Zjazdowej widać jak na dłoni, że ci, którzy nie spieszyli się ze sprzedażą owoców mogą obecnie sporo na tym zyskać. Europejskie zapasy gruszek wyczerpują się w szybkim tempie. Jabłek w chłodniach również nie zostało wiele. Coraz niższa podaż towaru podnosi stawki. Na letnie czy jesienne zbiory owoców ziarnkowych będzie trzeba jeszcze poczekać. Jeżeli ceny będą z tygodnia na tydzień wzrastać w takim tempie jak teraz, to być może już niebawem krajowe gruszki i jabłka staną się towarem luksusowym? A może pojawienie się świeżych truskawek oraz czereśni ostudzi popyt na owoce twarde i zakończy tendencję do podnoszenia cen?

W porównaniu z ubiegłym tygodniem znacznie podrożała gruszka Konferencja. Za owoce krajowe zapłacimy od 45 do nawet 83 zł (tydzień temu ceny wynosiły od 30 do 67 zł), natomiast import kosztuje obecnie od 100 do 105 zł, co w porównaniu do cen sprzed tygodnia (85-90 zł) oznacza wzrost o ok. 18%.

Ceny jabłek są bardziej stabilne, odnotowują ostrożniejsze wzrosty. Za Szampiona, Jonagoreda, Ligola zapłacimy 35 – 50 zł (35-45 zł w ubiegłym tygodniu). Podobne ceny osiąga Idared i Red Jonaprince.

Lobo i Cortland stoją od 50 do 80 zł – bez zmian w porównaniu z tygodniem ubiegłym. Szara Reneta kosztuje już nawet 90 zł.

* Ceny dotyczą skrzynek 15 kg.

Najnowsze komentarze

Projekt strony www Sitte.pl Lublin