Uczą się jak wysłać jabłka do Europy
Polecane

Uczą się jak wysłać jabłka do Europy

Ostatnio jedna z holenderskich stacji doświadczalnych sadownictwa udostępniła post pochodzący z brazylijskiego serwisu branżowego RevistaDaFruta. Było to zaproszenie na spotkanie poświęcone tematyce certyfikacji GlobalGAP dla brazylijskich sadowników.

Czego dowiadujemy się z tego artykułu? Jest on skierowany przede wszystkim do mniejszych producentów, pokazując im korzyści wynikające z certyfikacji oraz możliwości wykorzystania jej w celu uzyskania lepszych warunków sprzedaży owoców. Podczas spotkania omawiany będzie marketing owoców certyfikowanych, a także możliwości dostępu zarówno do rynku krajowego, jak i międzynarodowego.

U nas certyfikacja kuleje od dawna, ponieważ obowiązujący model handlu nie premiuje lepszych sadowników. O ile rzeczywiście można uzyskać wyższe ceny za jabłka oznaczone renomowanym certyfikatem (np. GlobalGAP), o tyle dotyczy to raczej owoców już spakowanych. Ponieważ w krajowym modelu handlu producenci scedowali przygotowanie produktu końcowego na pośredników, trudno im wyegzekwować podział tej wyższej marży. Pojedyncze, chlubne wyjątki nie zmieniają ogólnego obrazu.

Generalnie trudno jest sadownikowi przełożyć kosztowną, międzynarodową certyfikację na wyższe ceny, jeśli nie sprzedaje owoców samodzielnie. Tymczasem te certyfikaty są bardzo często wymagane przez sieci handlowe i dużych hurtowników działających na rynkach międzynarodowych.

Jak Państwo myślicie – dlaczego nagle brazylijscy sadownicy zaczęli myśleć o certyfikacji swoich gospodarstw zgodnie z wymogami europejskimi? Jeśli komuś przyszła na myśl umowa UE–Mercosur, to trafił w dziesiątkę. My się nie certyfikujemy, bo nam się to nie kalkuluje. Psioczymy na rosnące wymagania i kontrole Sanepidu czy PIP-u. Tymczasem oni już wkrótce będą mieli w ręku międzynarodowe dokumenty, tak pożądane przez europejskie sieci, oraz dostęp do unijnego rynku.

Niestety, łańcuchy dystrybucji, które wykształciliśmy w naszym kraju, prowadzą nas na zderzenie ze ścianą. Od dawna powtarzam, że nasz model handlu nie jest do utrzymania w dłuższej perspektywie, ponieważ nie przekierowuje zysków ze sprzedaży owoców do samych gospodarstw.

Możemy dalej zaklinać rzeczywistość i powtarzać, że „tu jest Polska, a nie Ameryka”. Możemy też głosić szkodliwe hasła typu: „sadownik to od produkowania, od sprzedaży są handlowcy”. Tyle tylko, że konsekwencją takiego myślenia jest nasze dreptanie w miejscu, podczas gdy świat pędzi do przodu.

U nas sadownicy prowadzą dyskusje nad wyższością siedziska marki Grammer nad siedziskiem firmowym, a w Brazylii mają „networking przy kawie” i biznesowy lunch, podczas którego rozmawiają o tym, jak dostarczyć swoje jabłka do Europy.

A jeśli ktoś byłby zainteresowany, można się zapisać na to spotkanie w São Joaquim – wstęp jest bezpłatny: https://www.sympla.com.br/evento/encontro-caminhos-para-a-certificacao-globalg-a-p-sao-joaquim/2960258?referrer=revistadafruta.c

Komentarze  

+1 #2 Koleś 2025-07-08 07:21
Są raje podatkowe gdzie można coś wyprodukować tanio potem bierze to pośrednik i zarabia na pośrednictwie ,są też piekła podatkowe gdzie tanio nic się nie wyprodukuje ,a jak pogoda przeszkodzi to nawet drogo nic się wyprodukuje ,a media bedą pisać że zdrowe owoce to tylko w marketach ,bo te badają każdą partię owoców.podsumowując, w Polsce sprzężonej z UE rolnictwo jest do zaciukania.
Cytować
0 #1 doehler 2025-07-07 04:33
Kupimy każdą ilość wiśni Tel.: +48 (48) 368 9800
E-mail: mailbox.pl@doehler.com
Cytować

Nie przegap najnowszych wiadomości

icon googleObserwuj nas w Google News

Powiązane artykuły