prof.Makosz.esadownictwoTreść wykładu prof. Eberharda Makosza, wygłoszonego w trakcie targów Vege Fruit Expo, 25 listopada 2015 w Lublinie.

Konieczna jest dobra znajomość rynku zbytu jabłek. Wydaje się to być oczywiste, ale wciąż wielu producentów nie zwraca na to uwagi i sadzi odmiany, które nie spełniają wymagań rynku. Trzeba myśleć o tym, co się potrafi wyprodukować i jednocześnie sprzedać. To jest dzisiaj ważne, zwłaszcza przy wysokiej obecnie produkcji jabłek na świecie i w Polsce. Produkcję trzeba dostosować do rynku zbytu, gdyż rynek nie dostosuje się do naszych odmian. Ryzykiem jest założenie większego sadu bez znajomości potrzeb rynków.

Jakość jabłek to podstawowa sprawa. Wciąż jest u nas zbyt dużo jabłek niskiej jakości. Powinniśmy produkować jabłka o średnicy 7,5-8,5 cm. Owoce o średnicy poniżej 6,5 cm to już jabłka nadające się na przemysł. Jabłka muszą być jędrne, smaczne, soczyste, bez uszkodzeń skórki i miąższu. Oczywiście bardzo ważna jest kwestia poziomu pozostałości środków ochrony roślin w jabłkach. Jeśli kontrola wykryje niewłaściwy poziom w naszych owocach to możemy sobie zniszczyć eksport na kilka lat. W sprawie odmian powinniśmy mieć świadomość, że konsument poszukuje bardziej odmian jednokolorowych, szczególnie czerwonych. Era Golden Delcious już się kończy, choć od lat był w czołówce. Teraz Golden jest wypierany przez Galę i sporty. To właśnie Galę można sprzedać w najbardziej wymagających krajach i po dobrych cenach. Zwróćcie Państwo uwagę, że po raz pierwszy w tym roku eksport jabłek zaczął się równocześnie ze zbiorami – tak było w przypadku Gali, której owoce prosto z sadu sprzedawaliśmy w Polsce na eksport w cenie 1,50-1,80 zł/kg. Podobnego zjawiska trzeba się spodziewać w kolejnych latach.

Jak wyobrażam sobie jabłoniowy sad w przyszłości?
Kiedy wzrosną koszty produkcji i płacy, sady będą musiały mieć dużą liczbę drzew na hektarze, 2000-4000 sztuk. Sadownicy muszą uzyskiwać przynajmniej  50 t jabłek/ha, a wtedy koszty produkcji będą na poziomie do 1 zł/kg. To jest ważny argument konkurencyjny na rynkach. We Włoszech koszt produkcji przy 70-80 ton/ha to 1,70 zł/kg, przy czym koszt 1 godziny pracy wynosi 12 euro. U nas przy kosztach pracy wynoszących do 12 zł/godz. mamy szansę jeszcze utrzymać koszty produkcji jabłek na poziomie 1 zł/kg. To jest ta znacząca różnica i to jest nasza szansa w przyszłości na rynkach zagranicznych.

IMG 1055Nasz rynek krajowy trzeba mieć również na uwadze. Na razie jeszcze jest zbyt niskie spożycie jabłek w naszym kraju. Do niedawna 14-15 kg/os., czyli jeden z najniższych poziomów w Europie. W ostatnim sezonie mieliśmy tanią promocję jabłek w związku z embargiem Rosji, wtedy spożycie wzrosło o 1-2 kg/osobę. Powinniśmy dążyć do zwiększenia poziomu spożycia do 20 kg/mieszkańca, czyli powinniśmy osiągnąć spożycie w kraju ok. 750 tys. ton jabłek. Jakość pozwoli zwiększyć konsumpcję w Polsce. Jabłka muszą być dostępne w jak największej liczbie miejsc, ważna też będzie promocja. Przy naszych pierwszych próbach promocji dowiedzieliśmy się, że o zakupie nie decyduje cena ale jakość jabłek.

Jabłka są dostępne w Polsce dla konsumentów w sklepach osiedlowych na targowiskach i w sieciach supermarketów.  Szacuję że teraz na targowiskach, na straganach i w gospodarstwach sprzedaje się ok. 35 proc. jabłek, w sklepach osiedlowych ok. 30 proc. a w supermarketach jakieś 35 proc. jabłek. Rośnie znaczenie supermarketów. Od kilku lat mówię o tym, aby przyhamować sprzedaż w supermarketach, gdyż jak sprzedaż jabłek w sieciach będzie obejmować 70-80 proc. krajowego handlu jabłkami to z takim monopolem sadownicy będą na przegranej pozycji. Z tym niekorzystnym zjawiskiem spotkali się już Francuzi. Uważam, ze trzeba wspierać targowiska i małe sklepy, aby mogły się rozwijać.

Polacy najbardziej lubią odmianę Szampion – jest słodka i smaczna. Chociaż jest z wyglądu mała atrakcyjna, dwukolorowa, to sądzę że ta odmiana będzie dalej odgrywała ważną rolę na naszym rynku krajowym. Jest ona plenna i dość łatwa w produkcji. Jeden wyraźny problem to szybka utrata jędrności. Ale nasi konsumenci szukają już odmian jednokolorowych, czerwonych. Rośnie zainteresowanie sportami Gali (Royal Gala, Gala Schniga), Jonagoldem (Jonagored, Red Jonaprince robi karierę), Red Delicious (RedChief i Red Cap). Gloster będzie miał jeszcze znaczenie. W przypadku Ligola widać powoli spadek zainteresowania, a więc trzeba być ostrożnym w robieniu nowych dużych nasadzeń tej odmiany. Piros też jeszcze ma znaczenie wśród letnich odmian. U nas trudno jest sprzedać zielonego i małego Goldena. Jeśli jesteście w stanie wyprodukować 80 mm jabłka odmiany Golden Delcious o żółtej skórce to macie duże szanse na sprzedaż tych owoców w kraju i za granicą.

W naszym kraju ważną rolę odgrywają jabłka przemysłowe. 50 proc. polskich jabłek to owoce kierowane do przetwórstwa. 90 proc. z nich jest przetwarzanych na koncentrat soku jabłkowego. Jednak widać ostatnio, że coraz więcej jabłek przerabia się na sok NFC i cydr. Można zakładać że monopol zakładów przemysłowych na przetwórstwo jabłek będzie się zmniejszał na rzecz innych podmiotów.

IMG 1135Czego potrzebuje rynek zagraniczny?
Polska jest skazana na eksport. Dzięki poprawie jakości osiągnęliśmy eksport na poziomie 1-1,2 mln ton jabłek, ale z tego 60-70 proc. sprzedawaliśmy dotychczas do Europy Wschodniej, z czego co najmniej 400 tys. stanowiła odmiana Idared.  Musimy skierować wysiłki by podtrzymać tak wysoki eksport bo inaczej wielu sadowników będzie musiało przestać produkować jabłka. Musi zaangażować się branża sadownicza i rząd by wspierać eksport.

Do czasów embarga Rosji, na odległe rynki sprzedawaliśmy 2000-3000 ton jabłek, a w tym czasie Włosi eksportowali 180 tys. ton (20-25 proc. swojej produkcji). Zaczęliśmy jednak szukać nowych rynków i tam sprzedajemy coraz więcej jabłek, m.in. do Północnej Afryki i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Ten eksport będzie rósł w najbliższych latach i może zwiększyć się do 20-50 tys. ton rocznie, a wkrótce osiągnąć poziom nawet 100 tys. ton. Jednak to wciąż będzie stanowić tylko 10 proc. krajowego eksportu. Trzeba pamiętać, że inne odmiany i inna jakość jest potrzebna na dalekich rynkach. Niestety, gdyby  teraz kupcy z tamtych rynków chcieli zaopatrzyć się u nas w 100 tys. ton jabłek to nie moglibyśmy spełnić tych oczekiwań, gdyż nie mamy takich partii owoców, spełnijących ich wymagania.

Do podkreślenia jest uwaga, że naszym głównym odbiorcą muszą być kraje wschodniej Europy. Jeśli tam nie wyeksportujemy 500-600 tys. ton to zostaną nam te jabłka, czyli zamienią się w przemysłowe, albo wcale ich nie sprzedamy. Sądzę, że kraje wschodniej Europy potrzebują polskich jabłek, nie obejdą się bez nich. Rosja produkuje teraz 2 mln ton jabłek różnej jakości, w tym 60 proc. jabłek przemysłowych, a importuje 1,2 mln ton. Nasze jabłka, są potrzebne nie tylko konsumentom w Rosji, ale i importerom, którzy tylko na polskich jabłkach są w stanie dużo zarobić. Co do Rosji to obserwuje się, że wyraźnie wzrosły ceny jabłek w tym kraju. Teraz w Moskwie jabłka, wcale nie najwyższej jakości, sprzedawane są w cenie 4 zł/kg. Dla nas wciąż korzystnym rynkiem są kraje zachodniej Europy. Tam wymagania w stosunku do jabłek są wciąż niższe niż na dalekich rynkach. Nieco zaniedbaliśmy ten rynek, a warto poświęcić mu więcej uwagi, przede wszystkim rynkowi niemieckiemu, francuskiemu, angielskiemu i skandynawskiemu.

Pragnę podkreślić, że nasz atut niskich cen w eksporcie musimy dobrze wykorzystać, gdyż to się zmieni. W tej części Polski, w rejonie Lublina, jeszcze nie odczuwano braku ludzi z Ukrainy do zbioru jabłek, ale w innych regionach kraju już tak. Teraz coraz więcej pracowników z Ukrainy jedzie dalej, na zachód, gdyż stawki godzinowe dla pracowników w naszych gospodarstwach są dla nich za niskie. Żeby mieć ludzi pod dostatkiem do zbioru jabłek już nie wystarczy 8 zł/godz. Potrzeba będzie płacić 12 zł/godz. lub więcej. Koszty produkcji wzrosną, więc spadnie opłacalność. Więc jakie jest wyjście? Trzeba podnieść plony z jednostki powierzchni. Przy plonie 30 ton/ha koszt produkcji wynosi 1,50 zł /kg jabłek, przy 70 tonach koszt wynosi 0,60-0,70 zł/kg. Czeka nas wzrost kosztów produkcji i jedyny ratunek to podniesienie plonów.

IMG 1016Jest szansa wzrostu produkcji, choć Polska jest jedynym krajem z wysoką produkcją jabłek, w którym mimo to, zakłada się z roku na rok nowe sady. Brakuje drzewek w szkółkach. Sadzimy nie zawsze zastanawiając się czy będzie na jabłka zbyt. Radzę być ostrożnym. W tym roku zbiory jabłek były zbliżone do zbiorów zeszłorocznych, wyniosły ok. 3,6 mln ton. W Europie produkcja jabłek jest w tym sezonie o 2 mln ton niższa. Zapasy jabłek w Europie (dane z 15 listopada) są niższe o 20 proc. niż w 2014 r. Podobnie jest w Polsce. Uważam, że przy normalnym przebiegu pogody w kolejnych latach bez problemu przekroczymy produkcję 4 mln ton. Jednak uwaga - krajowe spożycie będzie na poziomie najwyżej 700-800 tys. ton jabłek, 1-1,2 mln ton wyeksportujemy, zatem reszta będzie musiała zostać skierowana do przemysłu przetwórczego. Dlatego  musimy zastanowić się nad rozwojem nowych nasadzeń.

Wspominałem już o pomocy rządu. Jeśli chcemy wyeksportować tak duże ilości jabłek to sadownik sam sobie nie może być pozostawiony. Sam producent owoców nie zdobędzie nowych rynków zbytu i nie wypromuje jabłek. Rząd powinien wykonać cztery podstawowe zadania. Wspierać promocję jabłek na wielu rynkach, także dalekich, ponieważ chcemy wszędzie sprzedawać jabłka. Potrzebna jest szeroka promocja  m.in. przez placówki dyplomatyczne. Rząd powinien pomoc w zawieraniu umów handlowych. Potrzebne jest wsparcie finansowe w eksporcie. Powinien robić także wszystko, aby stosunki handlowe ze wschodem były jak najlepsze. Potrzebne są dobrze działające grupy producentów, ponieważ pojedynczy producent nie ma szans na eksport szczególnie w innym kierunku niż na wschód Europy. Konsolidację grup już mamy. Na Lubelszczyźnie takim przykładem jest LubApple.

Jest jeszcze jedna sprawa związana ze wsparciem rządowym. Wiem, że dla Państwa te słowa mogą być  trudne. Otóż potrzebne jest wsparcie przede wszystkim dla większych gospodarstw, a nie wszystkich. Bo jeśli chcemy produkować towarowo i eksportować, to musimy mieć duże partie owoców i wysokiej jakości. To mogą zrealizować tylko większe gospodarstwa przynajmniej 15-20 ha. Mniejsze, 5 ha też mają szansę, ale muszą produkować takie jabłka, których potrzebuje grupa z myślą o eksporcie. Mali producenci mogą nadal zaopatrywać mniejsze sklepy, targowiska.

Kraje zachodniej Europy nam zazdroszczą, gdyż mamy wciąż opłacalną produkcję, zrobiliśmy duży krok w rozwoju. Francuzi 50-60 lat byli największym producentem i eksporterem jabłek. Dzisiaj produkują 1,5 mln ton jabłek, eksportują 600 tys. ton a 300 tys. ton importują. Francuzi stanęli w miejscu w produkcji jabłek, gdyż uważali, że mają już wysoko rozwiniętą produkcję i nie poprawiali, nie modernizowali jej. Jednak  teraz wyciągnęli wnioski i zakładają sady z powierzchnią 100-300 ha. W Polsce musimy poprawić jakość i dobrać odmiany, aby mieć pewną i dobrą przyszłość na najbliższe lata.

 

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia