Obsadzić wszystko czy zostawić miejsce na żywopłot?

 

Bardzo często spotyka się sady, w których drzewami owocowymi wypełniony jest każdy wolny metr kwadratowy. Sadownicy, co w pełni zrozumiałe, dążą do maksymalizacji zysku i możliwie najefektywniejszego wykorzystania dostępnej przestrzeni. Często nie zostawia się jednak nawet kawałka wolnego pasa, sadząc drzewka bezpośrednio przy ruchliwej drodze.

Z kolei inni, mniej liczni, nie tylko pozostawiają pasy naturalnej roślinności, lecz dodatkowo nasadzają na obrzeżach sadu żywopłoty. Czy nie jest tak, że ekologiczny zysk wynikający z istnienia roślinnej bariery wokół sadu przewyższa potencjalne korzyści uzyskiwane ze sprzedaży dodatkowej tony owoców?

Nie zawsze jest sens szczelnego odgradzania plantacji żywopłotem z każdej strony. Zwarty szpaler roślin od północy, północnego – wschodu i północnego – zachodu nawet w stanie bezlistnym stanowi barierę dla mas zimnego powietrza i ma duże znaczenie w ochronie upraw. Skuteczność żywopłotu jako naturalnej bariery chroniącej rośliny przed wymarzaniem można obserwować w dąbrowickim Sadzie Doświadczalnym Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach. Jest tam kwatera z wrażliwymi na mróz winogronami osłonięta wysokim żywopłotem z gatunków iglastych. Występujące w niej straty mrozowe są znacznie mniejsze niż w kwaterze obok, w której nasadzenia drzew iglastych nie zdążyły jeszcze wyrosnąć. A zatem żywopłot jest czynnikiem ograniczającym straty związane z uszkodzeniami mrozowymi roślin oraz wydatki na ochronę przeciwprzymrozkową.

Co więcej, obecność żywopłotu przyczynia się do stabilizacji agroekosystemu. Zwiększa w nim poziom bioróżnorodności, co czyni go wytrzymalszym na wahania biotycznych i abiotycznych czynników środowiska. Ogranicza presję ze strony szkodników i chorób roślin, które są dużym zagrożeniem w przypadku monokultur (zgrupowań roślin użytkowych jednego gatunku).

Ogromne znaczenie ma również fakt, że żywopłot jest miejscem schronienia wielu gatunków zwierząt – płazów, gadów oraz ptaków, które jako drapieżniki redukują liczebność szkodników upraw. Bytują w nim ponadto gatunki stawonogów, dla których owady roślinożerne są źródłem pokarmu lub środowiskiem rozwoju (parazytoidy). Są one cennym sprzymierzeńcem sadowników w walce ze szkodnikami, a ich roli nie powinno się bagatelizować. Jako przykłady wymienić tu można chociażby liczne gatunki biedronek (zwalczających mszyce, miodówki, czerwce i przędziorki) czy też gąsieniczniki atakujące larwy szkodników drzew i krzewów owocowych.

Oczywiście kłamstwem byłoby stwierdzenie, że w takich zaroślach bytują wyłącznie dobroczynki, złotooki, biedronki oraz inne gatunki pożyteczne. Występują tam również szkodniki, a do zamknięcia cyklu życiowego wielu z nich niezbędna jest zmiana żywiciela z rośliny uprawnej na inny gatunek rośliny dzikiej (mszyce dwudomne - np. mszyca trzmielinowo - burakowa). Z kolei krzewy bzu czarnego albo dęby są potencjalnym siedliskiem dla bardzo groźnego szkodnika uszkadzającego owoce borówki, maliny, jeżyny, czereśni, truskawki, brzoskwini – muszki plamoskrzydłej Drosophila Suzukii.

W produkcji rolniczej nie chodzi jednak o to, aby szkodniki wyeliminować do zera, a raczej zaprowadzić stan równowagi między nimi a owadami pożytecznymi. Wówczas znacznie mniejsze będzie ryzyko gradacji (masowych pojawów) szkodników, a podstawowe zabiegi ochrony sadu powinny przynieść zamierzone skutki. Tak więc drugą zaletą żywopłotu będzie zmniejszenie nakładów na chemiczną ochronę roślin, w związku z występowaniem w nich organizmów pożytecznych. Kolejną – wzrost bioróżnorodności na danym terenie oraz bardziej przyjazna środowisku uprawa. 

Bariera roślinna odgradza sady od ruchliwych dróg i osiedli, chroniąc je przed pyłami oraz innymi zanieczyszczeniami, które mogłyby negatywnie wpłynąć na jakość owoców. Z kolei zabudowania oraz ulice chronione są przed przedostawaniem się do nich substancji chemicznych stosowanych w sadzie.

Jakimi cechami powinny się charakteryzować gatunki stosowane do nasadzeń w żywopłotach? Nie mogą mieć zbyt wyokich wymagań względem podłoża, powinny być odporne na suszę oraz mrozy. Ich wzrost powinien być bujny, jednak nie mogą być zbyt ekspansywne, aby nie stanowić zagrożenia dla roślin uprawnych. Utrzymanie takich roślin powinno wymagać możliwie najmniejszych nakładów pracy. Należy wybierać gatunki rozkrzewiające się do samej ziemi (szczelna bariera dla zimnego powietrza), wolne od szkodników oraz nie będące źródłem groźnych dla drzew owocowych patogenów (jak na przykad głóg, który jest rezerwuarem zarazy ogniowej). Poza tym dobrze, gdyby dostarczały użytecznego drewna - na opał, tyczki, paliki.

Sprawdzają się w roli żywopłotu olchy, brzozy, leszczyny, jaśminowce omszone, generalnie niezbyt wysokie, ale ściśle rosnące drzewa. Ich gęste gałęzie zatrzymują mroźne powietrze nawet w okresie bezlistnym. Świetne są również zimozielone gatunki iglaste, jak świerk czy żywotnik.

Odchodzi się natomiast od robinii akacjowej (popularnie: akacji), która jest co prawda rośliną miododajną, ale ekspansywną i obcą dla krajowej flory. Z uwagi na zbyt intensywny wzrost powinno się unikać klonów, topoli, jesionów. Mirabelka i ałycza są zagrożeniem z uwagi na szarkę (ospowatość), groźną wirusową chorobę porażającą śliwy, brzoskwinie i morele.

Powiązane artykuły