Leżą jabłka pod drzewami, leżą ceny
Ostatnie zagrywki przetwórni, związane z myciem linii i awariami, pokazują, jak bardzo wciąż jesteśmy rozgrywani przez uczestników rynku. Mamy sezon z produkcją mniejszą niż standardowa, zbiory postępują nader szybko, a mimo to mamy problem z płynną sprzedażą i utrzymaniem podaży. W efekcie ceny są niskie, a część uczestników rynku jest w stanie wymuszać na nas określone zachowania.
Po raz kolejny więc piszę, że obecny poziom zbiorów już stanowi dla nas problem. Nie obali tej tezy nawet późniejszy, zimowy, potencjalny wzrost cen.
Trzeba też powiedzieć dwa słowa o manipulacji stroną popytową rynku w wykonaniu przetwórni. Jest ona możliwa z powodu absurdalnego połączenia w Polsce rynku deserowego i przemysłowego oraz specyficznej mentalności polskiego sadownika. To właśnie ten mental, te schematy zachowań, są naszym problemem.
Schemat numer jeden to zrzucanie jabłek przemysłowych pod drzewa podczas zrywania deseru. W efekcie zostają nam później do posprzątania całe kwatery, czyli następuje spiętrzenie dostaw pod koniec zbiorów. Obecne przestoje idealnie zbiegają się z tym spiętrzeniem, co powoduje jeszcze większą kumulację towaru. Problem polega na tym, że w dużej części polskich sadów udział jabłek przemysłowych jest naprawdę tak duży, iż utrudnia inne formy organizacji zbioru.
Jeśli na wózku ze skrzyniopaletą (300 kg) deseru są dwie skrzynki (2 × 20 kg) na przemysł, to oznacza, że 1/9 owoców powinna trafić do tych skrzynek. W dobrym sadzie będzie to oczywiście dużo mniej, ale generalnie w Polsce około 50% produkcji stanowi przemysł, a sadów typowo przemysłowych mamy niewiele.
Tymczasem sadownikom, którym te dwie skrzynki nie wystarczają na przemysł, trudno przyznać przed samymi sobą, że powinni przemyśleć swoje strategie produkcyjne. Nieważne, jaki mają udział przemysłu – i tak będą produkować deser, inwestując w drogą ochronę i nawożenie, bo to „nie honor” zajmować się produkcją „odpadu”.
Drugi schemat, który nas samych terroryzuje, to „święte terminy”. Podobnie jak istnieją utarte momenty otwierania komór KA, które już nieraz piętnowałem, bo powodują fluktuacje dostaw zamiast ich płynności, tak samo za wszelką cenę musimy zakończyć zbiory do Wszystkich Świętych. Nie ma to większego uzasadnienia, ale wynika z tradycyjnego funkcjonowania na wsi (wszystkie te przysłowia o terminach siewu, żniw czy sianokosów) oraz z organizacji siły roboczej w gospodarstwach (brak stałej kadry).
Przy obecnym modelu gospodarstw i produkcji owoców, a przede wszystkim przy mapach mentalnych głęboko w nas zakorzenionych, nadal będziemy bardzo podatni na rozgrywanie nas przez przetwórnie.
Powróćmy też do kwestii poziomów zbioru, bo jest ona chyba najbardziej pouczająca. Pojawiły się głosy, że w moich artykułach odkryto rozbieżności – bo raz pisałem, że mamy szybkie zbiory i mało jabłek, a potem, że mamy problemy ze sprzedażą. Tymczasem nie ma tu żadnej sprzeczności – to właśnie sedno problemu!
Przy obecnym poziomie owocowania sadów w Polsce nie radzimy sobie z dochodowym zagospodarowaniem owoców. Trzeba po męsku przyznać to sobie i przestać się samooszukiwać.
Argumenty, że „w Turcji zmarzło”, więc może uda nam się więcej wysłać do Indii, Egiptu czy że „na Białorusi nie ma jabłek”, są oczywiście trafne, ale co to za logika? Liczymy, że uratują nas przymrozki – jeśli nie w Polsce, to w innych krajach? A co, jeśli za rok takowych nie będzie?
No i znów to myślenie o spekulacji: żeby nie sprzedawać teraz, tylko za miesiąc, dwa lub pięć. Fajnie, że cena wzrośnie, tylko czy naprawdę chcemy, by właśnie tak wyglądał nasz model funkcjonowania?
Nie przegap najnowszych wiadomości
Sadownicy polują
- Uszkodził kilkanaście ambon myśliwskich. Usłyszał zarzuty
Siedem zarzutów dotyczących uszkodzenia mienia i narażenia osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty...
- Sadownicy polują: Polscy myśliwi padają ofiarą agresji?
Taka teza pojawia się w artykule pt. „O agresji wobec myśliwych” autorstwa prof. dr hab. Dariusza...
- Sadownicy polują: Czy godzi się zabijać zwierzęta dla trofeów?
Stosunek większości Polaków do zabijania dzikich zwierząt przez myśliwych jest taki, że działanie to...
Najnowsze artykuły
- Borówka w fazie wzrostu owoców, Zbigniew Marek, 9.06.2026
- Nietrzeźwy traktorzysta zatrzymany dzięki obywatelskiej reakcji – miał ponad 2 promile
- Burze, grad i upał do 30°C. Niebezpieczna pogoda w części kraju
- Idziemy na rekord! Komunikat truskawkowy Zbigniew Marek, 9.06.2026
- Kolejna kradzież w regionie. Z posesji zniknął ciągnik i rowery – właściciel prosi o pomoc
- Postaw na jakość owoców. Jak budować jędrność, ograniczać straty i wydłużać shelf-life
- Deszczowy tydzień z burzami, silnym wiatrem i stopniowym ochłodzeniem


Komentarze
Moim zdaniem obniżki cen jabłek przemysłowych są związane ze wzrostem kontyngentu bezcłowego na koncentrat jabłkowy z ukr o 300%. Skoro kupią tam 30000 ton koncentratu, to oznacza, że mogą kupić w Polsce o 200000 ton mniej jabłek przemysłowych.
Pozdrawiam.