Kolejna noc z przymrozkami za nami. Spadki temperatur były bardzo zróżnicowane w zależności od lokalizacji. O pierwszych spostrzeżeniach rozmawialiśmy z doradcą sadowniczym Biocont, Piotrem Zielińskim.

Największe spadki temperatur odnotowano w Wielkopolsce. W nocy z 12/13 kwietnia temperatura spadła nawet do minus 4 stopni (przy gruncie mogło być jeszcze mniej) – Przy tak niskiej temperaturze uszkodzenia mogą być bardzo duże, szczególnie na czereśniach, gruszach i wiśniach, gdzie faza rozwojowa jest już bardziej zaawansowana. Jeśli chodzi o jabłonie, z pewnością na odmianach takich jak Idared czy Ligol, gdzie już pojawia się faza różowego pąka, będą znaczne uszkodzenia. Na pozostałych odmianach sądzę, że szkody będą mniej znaczące  – mówi Piotr Zieliński.

Jeśli chodzi o tereny z największą produkcją sadowniczą – region grójecko-warecki i rawski, pogoda była dużo bardziej łaskawa. Spadki temperatur w większości lokalizacji były niewielkie i zazwyczaj dochodziły do minus 1 stopnia. Lokalnie zdarzało się, że termometry pokazywały mniej i tam sadownicy zgłaszają już pewne uszkodzenia na jabłoniach.

 – Moim zdaniem nie powinniśmy martwić się tutaj o uszkodzenia.  W okolicach Magnuszewa temperatury dwie noce z rzędu spadły do minus 1,5 stopnia, mimo to nie znalazłem żadnych przemrożeń, nawet w kwiatach królewskich. Pamiętajmy jednak, że spadki temperatur nie były jednorodne i są miejsca, gdzie temperatura była niższa. W nocy z 12/13 kwietnia w okolicach Góry Kalwarii lokalnie temperatura spadła nawet do minus 4 stopni przy gruncie. Pewna część pąków przemarzła. To samo dotyczyć będzie czereśni, wiśni i grusz – wyjaśnia.

Zdaniem Piotra Zielińskiego, do sytuacji powinniśmy na razie podchodzić ze spokojem – pogoda może nas jeszcze zaskoczyć.

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia