– Pogoda w tym sezonie rolników nie rozpieszcza. Było za sucho, potem za zimno, teraz za mokro.  Czy w związku z tym będzie za mało owoców?  Straty w rolnictwie są nieuniknione, co wyraźnie już widać w sadach i na plantacjach owoców miękkich – zauważa w dzisiejszym reportażu Agrobiznes.

Zwykle sadownicy obawiają się tzw. zimnych ogrodników. W tym roku na Warmii i Mazurach przymrozki wystąpiły nieco wcześniej, gdy drzewa były w pełni rozkwitu. Temperatura spadła do minus 6 stopni.  Jeden z sadowników ocenia, że na drzewach zostało 10% zdrowych zawiązków.  Jeszcze gorzej jest w przypadku wiśni i czereśni. – Czereśni w ogóle nie będzie w tym roku, w 100% wymarzły – mówi w Agrobiznesie Jan Dziadkiewicz.

Podobne problemy mają plantatorzy borówki amerykańskiej z Januszkowa koło Nidzicy. Wojciech Socharski zajmuje się produkcją borówki od 10 lat. Takiego roku nie pamięta.  – W tym roku są chyba największe straty z tego, co było w poprzednich latach, bo były 4 noce takie – mówi. Pierwszej przymrozkowej nocy temperatura spadła do minus 9.

Bardzo duże szkody dotknęły nie tylko borówkarzy, ale także sadowników  w całej Polsce: w lubelskim, w mazowieckim i w podlaskim.

Jak zauważa Agrobiznes, skutki przymrozków z pewnością odczują konsumenci, bo mniejsze zbiory to zapowiedź wyższych cen owoców. Pierwsze czereśnie w tym sezonie były sprowadzane z Grecji i kosztowały nawet złotówkę za sztukę.

 

Źródło: Agrobiznes TVP

Najnowsze komentarze

Ostatnie ogłoszenia