Cena spada zbyt szybko

Na rynku owoców pojawiły się letnie jabłka. Mamy już Early Genewę, mamy Papierówkę, za chwilę będą inne odmiany. Jednak chociaż to dopiero początek sezonu, to już widać niepokojący trend. Zaczynaliśmy z ceny 4 zł/kg, a aktualnie niektórzy są gotowi oddawać Early Genewę za nawet niecałe 3 zł (40 złotych za skrzynkę).

Produkcja letnich jabłek w Polsce to naprawdę niszowy rynek, nie mamy ich zbyt dużo, a i tak sadownicy zaczynają się zachowywać jakby odczuwali nie wiadomo jaką presję podażową na sobie i opuszczają ceny. Popyt na te owoce jest dość dobry, w zasadzie nawet osoby "trzymające cenę" dość szybko upłynniają towar i nie ma groźby stania z letnimi jabłkami po 2 dni. Tym bardziej więc dziwi, że ludzie przejawiają chęci do obniżania ceny. Jest popyt, nie ma nadmiaru podaży, a mimo to ceny spadają? Jaka jest motywacja sadownika, który oferuje swoje jabłka po 40 złotych, podczas gdy obok są owoce po 60 czy 50 zł?

Początek bieżącego sezony będzie trudny, co widać po wspomnianej wyżej sytuacji. Głód gotówki i brak płynności większości gospodarstw powoduje i będzie dalej powodował presję na ceny. Każdy chce i dalej będzie chciał sprzedać choćby cokolwiek, byleby tylko zdobyć jakiekolwiek środki na pokrycie najpilniejszych potrzeb. To oczywiście jest zrozumiałe, wszyscy wiemy jaka jest sytuacja w sadownictwie. Jednak próby sprzedaży na wyścigi przez producentów mogą się skończyć tragedią dla branży, tragedią, którą sami na siebie ściągniemy. Presja na sprzedaż z powodu braku płynności jest w branży generalnie olbrzymia, do tego dojdą  obawy przez przechowywaniem, które będzie bardzo drogie a poprzednie sezony nauczyły nas, że przechowalnictwo naprawdę może się nie opłacać. Wszystko to razem może stanowić mieszankę groźną dla sadownictwa. Przesłanki, że tak może być widzimy właśnie po cenach pierwszych jabłek letnich.

Jeszcze raz podkreślam, że doskonale rozumiem pęd do spieniężenia szybkiego produkcji, natomiast jeśli będzie on masowy, to zachwieje rynkiem i cenami do tego stopnia, że sprzedaż towaru nie będzie przynosiła spodziewanych przychodów, trzeba więc będzie rzucać na rynek kolejne partie towaru, co będzie groziło pogłębianiu się marazmu cenowego. Na przykładzie spadku ceny Early Genewy z 4 na 3 złote za kilogram chciałbym Państwu przedstawić jak to wpływa na dochodowość gospodarstwa.

Jeśli bieżący koszt produkcji jabłka letniego wynosi 1 zł, to zostaje nam w kieszeni 3 złote przy sprzedaży tych owoców po 60 zł/skrzynka. Natomiast jeśli sprzedajemy je po 45 złotych, to zostaje nam 2 złote. Tylko lub aż. Jednak to jest aż 1/3 mniej! Cena 3 złotych za jabłka nie jest może złą ceną. Natomiast spadek z 4 na 3 złote/kg w ciągu tygodnia zmniejszył zysk aż o 33%. Czy jakikolwiek pracownik zgodziłby się na obniżkę swojego wynagrodzenia o 33%? Czy w jakimkolwiek sklepie dostaliście kiedykolwiek taki rabat? Rozumiecie Państwo do czego zmierzam? Potrzebujemy – jako sadownicy – pieniędzy jak kania dżdżu, musimy na już przywrócić płynność w naszych gospodarstwach, jednak w pogoni za sprzedażą sami zaczynami sobie robić krzywdę. Lepiej jest sprzedać dwie skrzynki po 60 złotych niż 3 po 45. Próbując skusić kupujących zbyt dużymi rabatami, sami sobie utrudniamy cel jakim jest przywrócenie właściwej dochodowości naszej produkcji. Sprzedaż, gdy "jesteśmy na musiku", zawsze jest trudna, skłania do podejmowania nieracjonalnych decyzji, byleby tylko dostać pieniądze tu i teraz, i zapłacić zaległe rachunki za prąd czy ratę w banku. Tym bardziej należy podchodzić do niej racjonalnie i z przemyślaną strategią. Nie dać się ponieść złym emocjom, lękom czy obawom, bo te nigdy nie są dobrymi doradcami. W biznesie trzeba wszystko na chłodno kalkulować.

Powiązane artykuły

Ceny skupu wiśni 25.07.22

Ceny czarnej porzeczki: Obniżki są niewskazane

Sadownicy polują

X